Relacja z mężem/ partnerem. Czy wszystko gra? Możesz być naprawdę sobą?

Związek – relacja dająca oparcie, satysfakcję i radość…?

Ludzie są zwierzętami stadnymi. Lubimy być w grupie, działać razem z innymi. Ale chyba najbardziej człowiek jest stworzony do tego, aby żyć z drugą osobą. Aby dzielić z nią troski i radości i razem z nią radzić sobie z tym, co niesie życie. Jakoś tak już jest, że każda z nas (lub zdecydowana większość) dąży do tego, aby znaleźć partnera, wyjść za mąż. Z jednej strony jest to uwarunkowanie biologiczne, aby przedłużać gatunek. Ale małżeństwo to przecież typowo ludzkie usankcjonowanie relacji dwojga ludzi.

Stały związek jest jak Mount Everest relacji – trzeba się po ni wytrwale wspinać, by osiągnąć wyżyny, ale należy pamiętać, jakie marzenia niesiemy w plecaku…

To, że dążymy do stworzenia związku z drugą osobą nie jest niczym dziwnym. Dobrze przecież jest mieć na stałe kogoś, kto pomoże, wesprze w trudnym momencie. Kogoś, kto jest stałym elementem naszego życia i mamy pewność, że nie musimy radzić sobie same z tym, co nam się wydarza każdego dnia. To przecież nie tylko trudne wydarzenia, choroby i inne tego typu, ale to zwyczajnie zakupy, remonty, gorszy nastrój i sprzątanie chałupy (co może tłumaczyć gorszy nastrój 😉 ).

Gdy mamy kogoś, na kim możemy polegać, to łatwo nam radzić sobie z trudnościami, ale też bardziej cieszą nas wydarzenia radosne. Bo wiadomo, że jeśli możemy podzielić się z kimś czymś fajnym, to od razu staje się to jeszcze bardziej fajne! I jeszcze bardziej cieszy. Biegłaś kiedyś jak na skrzydłach do domu, aby opowiedzieć mężowi/ partnerowi o swoim sukcesie? No to wiesz, o czym mówię :)!

Dobry związek ma naprawdę duże znaczenie! Bo niesie radość, wsparcie i spokój. I naprawdę warto dbać o związek, aby właśnie to bogactwo mieć na wyciągnięcie ręki. Bo ono jest więcej warte, niż najbardziej pełny skarbiec.

Na co powinien pozwalać dobry związek (dobre małżeństwo)?

No właśnie? Na co? Jak sądzisz? Zastanów się chwilę, zanim zaczniesz czytać. Chyba, że masz to uporządkowane i wszystko wiesz! To wtedy zobacz, czy zgadzamy się w tych kwestiach. Jeśli tak – to daj znać koniecznie! Jeśli nie, to daj znać jeszcze bardziej absolutnie koniecznie!!! 😉

Dobry związek i dobra relacja powinna pozwalać na to, abyś była sobą.

To oczywiście bardzo wyświechtany zwrot, ale zastanówmy się nad tym, co on tak naprawdę pod sobą kryje….

Co to znaczy, że możesz być sobą?

  1. Nie musisz udawać kogoś, kim nie jesteś!
  2. Możesz swobodnie wyrażać swoje potrzeby i prosić o ich zaspokojenie.
  3. Możesz swobodnie wyrażać swoje zdanie bez obawy o wyśmianie Cię.
  4. Możesz oczekiwać, że partner/ mąż będzie razem z Tobą dbał o dom i wychowanie dzieci.
  5. Możesz realizować swoje pasje.
  6. Masz prawo wyjść z domu i spotkać się ze znajomymi bez narażania się na zupełnie bezpodstawne podejrzenia i pytania z podtekstem.
  7. Masz prawo zarabiać swoje pieniądze i wydawać swoje pieniądze. Sama!
  8. Masz prawo mieć gorszy humor i słabszy dzień.
  9. Masz prawo poprosić o zostawienie Cię w spokoju i możliwość odpoczynku.
  10. Masz prawo do rozwoju i zmiany!

Rozwinięcie tych punktów znajdziesz w następnym artykule, na tą chwilę wymienienie wystarczy nam w zupełności. Jeśli uważasz, że coś ważnego należy tutaj dopisać, daj znać na kontakt@progres-ja.pl – bo przecież ta lista dla Ciebie może być zupełnie inna. Choć chyba nie tak zupełnie inna, bo to są prawdy oczywiste i absolutne, o czym będę pisała w następnym artykule, ale możesz mieć jeszcze kolejne ważne rzeczy do uzupełnienia i dlatego fajnie, jeśli podzielisz się tym, żeby wzbogacić ten artykuł.

Co się dzieje, jeśli w małżeństwie nie możesz być sobą, musisz zgadzać się na to, co Ci się nie podoba?

Znasz uczucie frustracji, gniewu, albo chociażby niezadowolenia, bo gdzieś czujesz, że jest Ci niewygodnie? Albo czujesz obawę, by upominać się o swoje? Nie mówię tu o przemocy, która jest zupełnie odrębnym zagadnieniem. Mam na myśli sytuację, gdy pozornie wszystko jest ok, znajomi stawiają was za przykład, czasem nawet zazdroszczą Ci fajnego męża. I niby naprawdę nie masz się do czego doczepić. Ale jak zaczynasz analizować, to jednak nie jest Ci wygodnie. Jakoś nie do końca jesteś szczęśliwa, bo niby funkcjonujesz normalnie, ale brakuje zupełnego komfortu.

Czasem jest tak, że kością niezgody jest podział obowiązków domowych. Bo nigdzie nie jest napisane, że żona i mąż mają określone prawa i obowiązki i to jest twór zamknięty. Od dawna sytuacja się już zmieniła, kobiety poszły do pracy, a zatem mężczyźni przejęli gro obowiązków domowych. Ale nadal niestety słyszę, że nie wszędzie jest to oczywiste. Nadal kobiety biorą na siebie większość prac domowych, zakupów, spraw związanych z wychowywaniem dzieci. Natomiast większość praw biorą dla siebie faceci. Naprawdę tak bywa w związkach, małżeństwach. Niejednokrotnie mówią mi o tym całkiem fajne, przytomne babki!

No to jak to jest u Ciebie? Zanim zaczniesz czytać dalej, możesz zapisać się na newsletter:

A teraz pomyśl dalej (możesz najpierw przeanalizować checklistę, albo iść do niej później). Kto pierze, prasuje, zmywa lub pakuje/ rozpakowuje zmywarkę, gotuje, szyje, ściera kurze, myje podłogę, sprząta w szafach lub myje okna? Kto pilnuje śniadania dzieci, wizyt u lekarzy. Kto biega na wywiadówki do dzieci? Kto ….. wstaw dowolne……. No tak szczerze – ile razy powiedziałaś lub pomyślałaś “Ja”? Jeśli dużo, to może wyszło Ci “jaja”. No bo to faktycznie niezłe jaja, że tak się dałaś wmanewrować. Przecież nie jest nigdzie, ale to nigdzie napisane, że masz robić to tylko Ty!

A zastanów się nad innym zestawem – kto ma czas pooglądać telewizję po pracy? Kto ma czas na drzemkę, kto pyta gdzie są skarpetki i oczekuje rzetelnej odpowiedzi, kto idzie w piątek ze znajomymi na piwo, kto idzie popływać? Kto mówi, że jest zmęczony, więc trzeba mu dać święty spokój? Wyszły Ci tym razem “jaja”? Nie? No to teraz są prawdziwe jaja ;).

Oczywiście być może Ty uważasz, że to jest w porządku, że taki Twój los, może nawet lubisz tą całą krzątaninę. OK, masz do tego prawo i nic mi do tego! Ale czy na pewno widzisz tu dbanie o siebie, o przestrzeń dla siebie?Czy naprawdę jesteś sobą między garami?Nawet jeśli jesteś pasjonatką gotowania, to czy na pewno sama musisz po tym gotowaniu sprzątać? No to po co Ci mąż? Moim zdaniem każda kobieta ma prawo walczyć o przestrzeń dla siebie w swoich ważnych relacjach! I wcale nie namawiam Cię w związku z tym do jakiejś wojny! Absolutnie! Raczej o małej wojence podjazdowej i konsekwentnej zmianie, która wprowadzona na stałe pozwoli na uzyskanie przestrzeni i komfortu, ale też spokoju i radości z bycia razem.

Czy jesteś sobą? I co na to mąż, partner?

Gdzie jesteś prawdziwa Ty? Nawet jeśli kochasz rodzinę i kochasz pracę dla niej. To gdzie jesteś prawdziwa Ty? Jakie miałaś plany i marzenia, gdy byłaś młoda i sama? Co kochałaś robić? Jak widziałaś swoje życie wtedy? Jak wyobrażałaś sobie swój idealny związek? Co mogłaś w nim robić i na co musiałaś się zgadzać?A co robisz teraz? I na co teraz się godzisz? A o czym marzysz w skrytości serca, ciemnymi nocami?

Kto decyduje, czy jesteś sobą?

Jeśli po przeczytaniu artykułu uznajesz, że w Twoim małżeństwie wszystko gra i buczy, możesz być sobą, masz takie same prawa jak mąż – to SUPER! Gratuluję!! Ale jeśli coś jednak można poprawić, to pomyśl o tym. Bo przecież masz prawo do tego, aby być sobą, by realizować swoje potrzeby i mieć przestrzeń dla siebie.

A o tym, czy masz prawo do tego wszystkiego – decydujesz TY! Tak! Tylko Ty o tym decydujesz, zgadzając się na różne rzeczy albo negocjując warunki, które dla Ciebie są ważne! A Twoje zasoby pozwalają sobie z tym poradzić. Bo oczywiście po wielu latach starych układów i zwyczajów może nie być łatwo, ale się da! Małymi kroczkami do celu. Jednak aby to się udało, abyś zagospodarowała sobie więcej przestrzeni i skuteczniej podzieliła się z mężem tym, co jest do zrobienia, musisz wiedzieć, do jakiego celu zmierzasz. I właśnie po to jest Progres-Ja! 🙂 Abyś mogła znaleźć swój cel :). I tym samym mogła zadbać o dobrą, satysfakcjonującą relację ze swoją – jak to mówią – drugą połówką …

Dodaj komentarz