• Rodzinne relacje w święta

    Budowanie czy burzenie?

    Czy kurczak potrafi budować relacje 😉 ?

    I jak moje drogie po świętach??

    Pytanie pod obrazkiem jest oczywiście lekko przewrotne, ale chodzi o pobudzenie szarych komórek, które być może poszły spać, pogrzebane toną zjedzonych jaj, mazurków, żurków i innych domowych frykasów 🙂

    Pytanie plącze mi się nieustannie przy okazji wszelkich świąt. Bo święta to w naszej polskiej tradycji czas spędzany z rodziną. Czas powrotów do rodzinnego domu, czas gotowania tradycyjnych potraw i tak dalej.

    Czy święta budują rodzinne relacje?

    Bo święta to też często czas nerwów. Bo trzeba wysprzątać każdy kawałeczek mieszkania. Zupełnie jakby przychodził SANEPID, a nie mały futrzasty Zajączek, który jak każde zwierzę futerkowe musi zostawiać pełno sierści. Mówię to świadomie jako posiadacz dwóch futer w stanie wciąż żywym. Czasem zanadto – połowa babki wielkanocnej zginęła w czeluściach jednego z nich :P. I jak my już takie umęczone, padające na pysk, wygrzebiemy się spod stosu ścierek. Jak zeskrobiemy resztki mąki po babach i mazurach, które dzielnie kręciłyśmy do północy (dobra, ja robiłam wuzetkę i musiałam umyć pół ściany, jak mi się śmietana wychlapała mikserem – taką miał energię skubany, nie to co ja 😉 ),a tu jeszcze co? Tadam!!! Pakowanie :D:D:D. Czy w takim razie święta to budowanie relacji rodzinnych?

    Bo do domu rodzinnego trzeba się udać, święta grzecznie przy stole spędzić i zjeść wczorajsze jajko, tylko dlatego, że kolorowe… A stos jaj świeżych, surowych grzecznie czeka w lodówce, bo mama/babcia na pewno będzie musiała dogotować jeszcze, żeby wnusiu na pewno się dobrze najadł. Bo nie ma takiego kozaka, który przekona babcię, że nie jest głodny ;). Znacie to??

    I tylko gotowanie, sprzątanie, nakrywanie stołu, gotowanie, zmywanie, nakrywanie stołu, jedzenie… No naprawdę, nawet nocy i przerwy na spanie można nie zauważyć, bo się wszystko zlewa w jedną wielką kuchniostołówkę. I kurcgalop, coby się mama nie wyrwała na prowadzenie i nie przygotowała kolejnego pysznego mięska….. Albo chociaż małej sałatki, bo już trzy plasterki wędliny zjedzone i na stole jakoś tak pusto :).

    I wiele kobiet, zamiast budować więzi i relacje rodzinne, pograć z dziećmi w super planszówki, które my uwielbiamy, pójść na spacer, po świętach marzy o odrobinie odpoczynku.

    Czy są plusy świąt?

    No bo z drugiej strony – czy nasze dzieci inaczej mogłyby poznać smak tradycyjnego żurku? A on nigdy poza tym jednym dniem nie smakuje tak pysznie? Czy mogłyby pośmiać się z babcią malując kolorowe pisanki? O ile mają babcię, która jest gotowa poczekać z ich robieniem, aż wnuki przyjadą i z radością usiądą do ich zdobienia?. Czy wiedziałyby, że przy wspólnym stole da się zjeść na jeden raz 7 jajek? No dobra, były przepiórcze, ale jak się ma 8 lat, to i tak jest fajne …:) Czy my same nie wspominamy naszych dziecinnych świąt? I nasze dzieci kiedyś też będą tak wspominać.

    Więc może faktycznie warto utrzymywać tradycję? Gotować żur, ścigać się z mamą w kuchni, aby choć trochę przyblokować jej żądzę zamordowania nas przez napchanie żołądków do granic wytrzymałości?

    Trzeba znaleźć równowagę, aby budować rodzinne relacje

    Tylko wszystko trzeba robić z głową. Naprawdę nie ma potrzeby sprzątać domu w ostatnim tygodniu tak, żeby w każdej powierzchni można było się przejrzeć. W końcu wzrok powoli już nie ten i naprawdę da się żyć bez luster… W domu ma być czysto zawsze, ale zawsze musimy też przyjąć naszą definicję czystości. Dom jest szczęśliwy wtedy, gdy ludzie w nim są szczęśliwi. Więc może czasem zamiast po raz kolejny pucować lustro, które dzieciaki zaraz i tak usmarują – to może lepiej dać dzieciom ściereczkę i niech same to lustro umyją. One nauczą się czegoś nowego. A do tego poczują się naprawdę ważne, że razem z nami potrafią zadbać o dom. A my znajdziemy czas, aby wypić pyszną kawę i odpocząć. I później razem – ramię w ramię – pójść spakować tą torbą, aby pokazać dzieciom, że więzi rodzinne są ważne.

    Ale być może spakujecie torbę i pojedziecie tym razem w siną dal? Aby w święta budować waszą – rodzinną relację, gdy brak czasu na co dzień, gdy brak sił pomiędzy codziennymi obowiązkami. I to też będzie w porządku.

    A że babcia czy mama będą narzekać, psioczyć? Zawsze można pojechać do nich w następny weekend, żeby też czuły się ważne. Bo przecież są ważne. Ale Wy – kobiety drogie – możecie mieć swój pomysł na spędzenie świąt. I macie prawo do budowania swoich relacji z własnymi rodzicami na swoich warunkach, dbając o swoje potrzeby. A tego naprawdę możecie się nauczyć! Również po to, by budować poczucie sprawczości nie tylko w sobie, ale i we własnych dzieciach.

    Aby w tym szaleństwie zadbać o siebie, pobierz PDF – by zrobić coś dla siebie w najdrobniejszych momentach, które zdołasz wygospodarować!